Słów kilka o nocnym bieganiu i sytuacji ogólnej

Na pierwszy start w 2017 roku czekałem długo i w końcu nadszedł ten upragniony, długo wyczekiwany dzień. Dobra, tak po prawdzie późny wieczór. 11 dzień marca, kilka minut po godzinie 20:00 melduję się na obiekcie sportowym Szkoły Podstawowej nr 12 gdzie niebawem wystartuje I Bełchatowski Bieg Nocny. Adrenalinka jest, mały stresik też, jak to przed każdym biegiem. Punktualnie o 21:00 start…
Tak pewnie wyglądałby wstęp do relacji ze wspomnianego biegu, który w minioną sobotę odbył się w moim mieście. Wyglądałby, gdybym rzecz jasna w nim wystartował.


Na pierwszy pooperacyjny strat przyjdzie mi jeszcze trochę poczekać, ale nie ukrywam, że fantastycznie było znów poczuć atmosferę biegowego święta. Tak, nawet w roli kibica. Oczywiście skłamałbym gdybym napisał że nie było mi żal ze nie ma mnie wśród startujących, ale nie ma tego złego. Jeszcze w kilku imprezach zamierzam wziąć udział, a póki co oczyma widza mogłem przyglądać  się biegowej rywalizacji, dopingując gorąco startującego mojego osobistego szwagra. Co do samego biegu liczył on niespełna 6 kilometrów a trasa biegła ulicami bełchatowskiego osiedla Binków. Limit uczestników wynosił 200 osób i z tego co mi wiadomo, dość szybko został osiągnięty. Po około 20 minutach od startu pierwsi zawodnicy wbiegali na metę a ja oczyma wyobraźni widziałem siebie w przyszłorocznej edycji :) Fajnie że w Bełchatowie pojawiła się kolejna po Bełchatowskiej Piętnastce i Biegu Rekreacyjnym biegowa impreza, która mam nadzieję wejdzie na stałe do kalendarza imprez sportowych Brunatnej Stolicy.

Nieuchronnie zbliżamy się do wiosny 2017 roku. Za chwilkę przebudzimy się z zimowego letargu i wszystko znów zacznie nabierać tempa i barw. Podobnie jest i u mnie. Mam za sobą wizytę kontrolną podczas której usłyszałem coś, co dało mi niesamowicie pozytywnego kopniaka. Otóż w ramach rehabilitacji i powrotu do zdrowia mogę powolutku wracać do aktywności fizycznej. Póki co, na pewno nie w takim zakresie jak przed operacją, ale zawsze coś. Nie muszę Wam chyba pisać, jak wielka jest to radość gdy się ma choć namiastkę tego o czym tak bardzo się marzy :) Przede mną kolejny etap powrotu do zdrowia, tym razem już nieco bardziej aktywny.
Cały czas idę przodu, nie oglądam się za siebie, bowiem przyszłość zaczyna się teraz a przeszłość już była! 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Seba Biega , Blogger