Startować, czy nie?

Rozpoczął się wiosenny sezon startów. Co weekend biegacze stają na startach rozmaitych biegów, półmaratonów i maratonów. Wiele osób znów pobije swoje życiówki, wiele osób ukończy „połóweczkę” lub pełny dystans. Ogromna popularność biegania przekałada się na ilość organizowanych imprez biegowych. Niemal w każym mieście odbywa się przynajmniej raz w roku jakiś bieg. No mnóstwo tego i  jak tu nie skorzystać?

Zapewne pamiętacie, iż kilka miesięcy temu zmodyfikowałem nieco swoje podejście do biegania.  Odpuściłem sobie pomiary czasu i nabijanie kilometrów. Teraz moje bieganie jest inne, śmiem twierdzić przyjemniejsze. Dlaczego? Już tłumaczę. Podobnie jak większość początkujących biegaczy, wpadłem w sidła biegowej mody. Wiecie, endomondo, sprzęt, zawody, życiówki itp. Wszystko było fajnie dokąd sprawiało to przyjemność. Nagle przestało i trzeba było znmienić nieco podejście. Zmieniłem i … nie żałuję. Moim największym i najważniejszym celem jest jak zapewne wiecie zbicie wagi i to właśnie teraz robię. Ale robię to tak, by dążenie do celu sprawiało mi przyjemność, czyli z głową.

Coraz bardziej jednak kusi mnie start w zorganizowanym biegu. Nie po to by się ścigać z kimś lub sam ze sobą ale po to, by wprowadzic małe urozmaicenie i uzupełnienie moich zwykłych, codziennych biegów. Bodajże w maju ma być II Gminna ZaDyszka - jeśli czas i zawodowe obowiązki pozwolą, na pewno zamelduję się na starcie. Na pewno chcę wystartować w czerwcowym Biegu Rekreacyjnym oraz Bełchatowskiej Piętnastce. W tym roku planuję jeszcze zaliczyć półmaraton. Gdzie? Jeszcze nie wiem, ale zrobię to!

Starty startami, ale cały czas pracuję nad sobą i nad tym, by ten cholerny balast zrzucić. Jak idzie? Różnie, naprawdę różnie, jak to w życiu. Nie poddaję się jednak i trwam w swoim postanowieniu. Po prostu walczę. Biegam więcej i dłużej, wprowadziłem zasadę MŻ i działam. Efkety już są, ale dla mnie jeszcze zbyt małe (wiem wiem, przesadzam).


5 komentarzy:

  1. Pewnie, że startuj. Ja po zeszłorocznej kontuzji też zmieniłem trochę podejście. Nadal startuję w zawodach, ale nie tworzę wokół tego wydumanej filozofii. Uda mi się bieg - cieszę się, nie uda się - zupełnie się nie przejmuję. Cenię sobie jednak kontakt z innymi biegaczami i możliwość sprawdzenia się na ich tle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Biegajmy dla przyjemności i miejmy z tego radość :)

      Usuń
  2. dla mnie start to najlepszy trening i możliwość sprawdzenia swoich możliwości. biegając we własnym zakresie nie zawsze mam taką możliwość. akurat niedługo będę pisać na blogu o zaletach brania udziału w biegach zorganizowanych, więc jak zobaczyłam tytuł pomyślałam - telepatia. i że mi podkradłeś pomysł :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania, z tym wpisem nosiłem się kilka tygodni i w końcu się udało :) Niemniej jednak, z niecierpliwością czekam na Twój wpis i chętnie poznam Twoją opinię :)

      Usuń
  3. Osobiście też długo się zastanawiałam zanim wystartowałam w zorganizowanym biegu, ale zdecydowanie Ci to polecam. Przede wszystkim ze względu na wyjątkową atmosferę - to świetne przeżycie, które daje pozytywnego "kopa" :) No i zawsze to jakaś motywacja :)
    Miłych startów więc życzę!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Seba Biega , Blogger