Spotkanie po latach :)

Wcześniej czy później, ale musiało do tego dojść. Byłem gdzieś wewnętrznie przekonany, że jeżdżąc na bieżnię na Przytorzu spotka mnie coś interesującego ( ugryzienia przez psa nie liczę :P). Otóż kończąc wczorajszy bieg, na biegowym owalu dość znacznie zagęściło się od amatorów biegania. Jednym z nich był kolega z podwórka, z którym dawno temu nie jeden mecz w gałę się rozegrało. Spotkanie po latach wyglądało na początku tak - ja patrzę na niego, on na mnie i nic :) Dopiero po jakimś czasie Marek podbiega do mnie i oboje jesteśmy już pewni, że jednak się znamy. Witamy się, wymieniamy dwa słowa i wracamy do swojego biegania. Ja byłem jak już wspomniałem praktycznie na końcu swojego treningu, Marek dopiero zaczynał. Kurde, naprawdę fajne spotkanie, które niestety uświadomiło mi jak bardzo czas zapieprza. Jeszcze niedawno graliśmy po szkole w nogę, spędzaliśmy beztrosko sporo czasu na podwórku, a dziś dorosłe, dzieciate (przynajmniej ja) chłopiska... Eeeeeeh.  
Dobra, wspomnienia na bok. Wczoraj plan zakładał 35 minut i 5 przebieżek i z takim właśnie zamiarem jechałem na bieżnię. Byłem ciekaw, czy mój organizm znów się nie zbuntuje. Na szczęście się nie zbuntował i mogłem bez przeszkód wykonać cały zakładany plan. Ba, nawet z nawiązką bowiem zamiast 35 minut przebiegłem trochę więcej - 37 minut i 31 sekund zaliczając tym samym 6 km i 30 m plus 510 m przebieżek.
Kolejny trening zaliczony i tym samym miesiąc marzec zamykam z osobistym rekordem jeśli chodzi o kilometraż, bowiem w trzecim miesiącu 2014 roku przebiegam 108 km :). Mój łączny przebieg to ponad 899 km :) Do łódzkiego biegu pozostało zaledwie 11 dni. It`s the final countdown :)


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2014 Seba Biega , Blogger