Siódmy tydzień rozpoczęty!

No to zaczynamy tydzień numer 7. Dziś plan przewidywał 35 minut standardowego biegu plus pięć przebieżek. Nie trudno się domyślić, że dzisiejsze bieganie w całości było zrealizowane na mojej ulubionej bieżni na osiedlu Przytorze. Mimo lekkich zakwasów po wczorajszych 12 kilometrach, biegło mi się całkiem dobrze i nawet względnym tempem. Prawdę powiedziawszy, dzisiejszy bieg był tym, o którym mogę powiedzieć śmiało - było dobrze! Przebiegam 24 okrążenia co daje 6 km ( tak po prawdzie przebiegam 6 km i 140 ) a potrzebuję do tego 37 minut. Najważniejsze, że trening zrealizowany. Średnie tempo - 6:01 min/sek, 758 spalonych kalorii i ogromna radość z kolejnego zaliczonego treningu :) Po biegu właściwym, wspomniane wcześniej przebieżki. Dziś zdecydowałem się na odcinki 20 sekundowe. Starałem się biec w miarę szybko ale bez jakiegoś specjalnego szału. Moje średnie tempo na przebieżkach wyniosło 4:21 min/km. I tu rodzi się pytanie - jak można przebiec maraton mając chociażby taką średnią prędkość? Dla mnie był to szczyt szczytów i nie ma opcji żebym nawet zbliżył się do takiej średniej w normalnym biegu. Własnie w takich sytuacjach można uświadomić sobie, jaka to katorga dla organizmu. Serio, chylę czoła! 
Jutro wolne, w środę powrót na bieżnię a tymczasem przebiegłem już 753 km.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2014 Seba Biega , Blogger