Biegowy dwupak


Oj ciężko mi się było zabrać za pisanie po piątkowym treningu. Prawdę mówiąc, miałem nadzieję, że wczoraj pojawi się wpis z piątkowego treningu, ale jakoś daleko mi do komputera było i potem jakoś zapomniałem :) Przypomniałem sobie o brakującym wpisie podczas dzisiejszego biegu między 2 a 3 kilometrem :P Generalnie piątkowy bieg jakiś szczególny nie był. Ot, 5 km i 90 metrów na bieżni w czasie 31:01. Pogoda dobra, bieg sympatyczny i zwieńczony jedną solidną (niezarejestrowaną) przebieżką. A co :)

Dziś z kolei, z racji ściśle sprecyzowanych planów, zacząłem dość wcześnie. 7:50 a ja już na trasie. W perspektywie miałem 12 kilometrów i pytanie jak pobiec, by tę dwunastkę przebiec? Postawiłem na swoją klasykę, czyli Al. Włókniarzy, Al. Wyszyńskiego, trasa ludwikowska (potocznie zwana obwodnicą Ludwikowa - tam jedna runda). Następnie pobiegłem na "moją" bieżnię, gdzie przebiegam 3 kilometry. Gdy głos z Mundka informuje mnie, że przebiegłem 9 km, spokojnym, biegowym krokiem udaję się w kierunku domu. Przebiegam końcówką Al .Wyszyńskiego, Wojska Polskiego, następnie lecę wzdłuż Rakówki i wyskakuję na Mielczarskiego. Potem jeszcze kawałeczek Pabianicką i finito. Łączny dystans 12 km i 290 m w czasie 1:18:32. Moje średnie tempo wyniosło 6:24 min/km i muszę to napisać - jestem z tego naprawdę zadowolony. Przed biegiem zakładałem sobie tempo średnie ok. 6:20 - 6:30 i się udało. Najgorszy był początek - pierwsze trzy kilometry. Wiedziałem, że jak to przetrzymam to dalej będzie dobrze i faktycznie tak było. Cieszę się, że cały czas, konsekwentnie realizuję swój plan.
Tym oto sposobem zakończyłem 6 tydzień planu. Przede mną jeszcze kilka tygodni intensywnej, żmudnej pracy, której zwieńczeniem będzie łódzki bieg 13 kwietnia. 
Łącznie przebiegłem ponad 747 km. 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2014 Seba Biega , Blogger