Wolno i spokojnie

Oj ciężko było się dziś zebrać na bieganie. Nie chodzi tu jednak o brak chęci na 30 minut biegu. Ciężko było się ubrać i rozpocząć. Na szczęście kryzys minął i kilkanaście minut po godzinie 18 ruszyłem. Dziś zdecydowałem się na dwie rzeczy. Po pierwsze zmieniłem trasę biegu, po drugie zdecydowałem, że dzisiejszy trucht będzie wolny i spokojny. Oczywiście na wolniejszy bieg miały znaczny wpływ warunki na chodnikach a te mówiąc delikatnie nie były rewelacyjne. Dużo śniegu nie wpływało też na spokój biegu. Mocno zwracałem uwagę na podłoże, by nie zaliczyć gleby. Na szczęście udało się.
Dziś zrobiłem 5 km w czasie 35:21. Czas niezbyt oszałamiający, ale jak już pisałem, miał on dla mnie drugorzędne dziś znaczenie. 
Podczas moich zimowych przebieżek (zwłaszcza tych w temperaturze ok - 10) biegający człowiek wzbudza sporą sensację. Serio, czasami czuję się jak kosmita (wiem, wiem już kiedyś o tym pisałem). Niesamowite jest to, że człowiek który pokusił się o odrobinę aktywności fizycznej wzbudza takie zainteresowanie i komentarze. Ja przecież robię to co lubię i nie zamierzam przestawać. W niedzielę kolejny bieg :)
Na zakończenie, chciałbym serdecznie zaprosić chętnych biegaczy na spotkanie Klubu Biegaczy "Spartakus", które odbędzie się 2 lutego przy ulicy Wojska Polskiego 70 A o godz. 17. Na spotkaniu będzie można m. in. przystąpić w szeregi klubu. Ja z tego miejsca serdecznie pozdrawiam wszystkich Spartakusów, zarówno tych obecnych jak i tych przyszłych. Do zobaczenia na biegowych szlakach!


Łącznie przebiegłem ponad 696 km. W niedzielę czeka na mnie kilometr nr 700 :)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2014 Seba Biega , Blogger