Śniegowa ósemeczka


 W końcu spadł długo oczekiwany śnieg. Każdy chyba miał świadomość, że wcześniej czy później ta chwila nadejdzie i przyjdzie się nam borykać z uwielbianym złaszcza przez najmłodszych białym puchem. Moje wczorajsze bieganie było tak naprawdę pierwszym, które odbyłem w śniegowych, miejskich warunkach. Szczerze mówiąc, miałem obawy względem podłoża, wszak pod śniegiem zalega spora warstwa lodu i mogło być dość średnio. Jako że nie posiadam obuwia do biegania po śniegu, ostrożność musiała być zachowana na poziomie 110 %. O odpuszczeniu biegania nie było w ogóle mowy, więc odziałem docieplony, biegowy "mundur" i ruszyłem. Plan przewidywał 8 km i średnio miałem chęć by wzorem kilku poprzednich dni, kręcić kółeczka przy centrum. Ruszyłem więc na szlak dobrze znany, który gwarantował dobry bieg i spokojny bieg. Nie spiesząc się, przemiarzałem kolejne kilometry podziwiając zaśnieżone, przepiękne otoczenie. W pewnym momencie przystanąłem i postanowiłem zrobić fotkę niewielkiego fragmentu mojej trasy. Coś wspaniałęgo!



Łącznie zaliczyłem 8 km i 510 metrów fantastycznego, zimowego biegu. Średnie tempo 6:32 min/km i 1100 spalonych kalorii. Zresztą, oto moje czasy na poszczególnych kilometrach:

                                                                           


Tak oto do historii przechodzi trzeci tydzień moich przygotowań do biegu na 10 km podczas łódzkiego Maratonu Dbam o Zdrowie. Dziś 30 minutowym biegiem rozpoczynam czwarty tydzień. Mam nadzieję, że forma idzie w górę :)

Łącznie przebiegłem ponad 680 km.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2014 Seba Biega , Blogger