Środa 20/11/2013

Blisko, coraz bliżej! Już tylko dwa treningi dzielą mnie od zakończenia planu. Niestety, im bliżej końca tym pojawiają się coraz to liczniejsze "ciekawostki". W poniedziałek pisałem o wyłączonym na dwadzieścia sekund przed czasem telefonie. Dziś natomiast problemem była... hmmmmm moja żołądkowa "niedyspozycja". Nie będę pisał co było jej przyczyną, napiszę tylko że jeszcze nigdy nie biegałem z takim strachem aby przypadkiem nie było po drodze "przygód". Na szczęście nie było i od początku do końca mogłem przebiec założony w planie czas. Rozpocząłem dość wolno, pierwszy kilometr: 6:00, drugi: 6:22 a trzeci: 6:28. Żołądek odpuścił, więc można było nieco tempo podkręcić. Czwarty kilometr zaliczam z czasem 6:12. Cisnę dalej. Piąty kilometr 6:11, szósty "kilos" w 5:43. Mam jeszcze niewiele ponad trzy minuty i w tym czasie przebiegam 440 metrów. Reasumując, przebyłem dziś 6 km i 440 metrów, moje średnie tempo wyniosło 6:13 min/km oraz spaliłem 847 kcal. W domu trzy serie sprawnościówki i na dziś koniec.
Teraz nie ma co się oglądać za siebie. Zostały mi jeszcze dwa treningi - 30 minut w piątek i 60 minut w niedzielę. A potem? Zobaczymy...

Łącznie przebiegłem: 494 km i 220 m.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2014 Seba Biega , Blogger