Piątek 8/11/2013

Zdałem sobie dziś sprawę, że mam niezwykłego farta pogodowego. Praktycznie od początku planu pogoda dopisuje. Po środowym deszczu myślałem, że do końca planu będę truchtał w deszczu i akompaniamencie silnego wiatru. Obawy póki co bezpodstawne, bowiem dziś na bieżni panowała wspaniała pogoda - niezbyt zimno, bez wiatru - rewelka.
Dziś też postanowiłem trochę zwolnić. Przeanalizowałem moje dotychczasowe biegi i przyznaję z ręką na sercu, że troche zacząłem szarżować. Niepotrzebnie. Dlatego też postanowiłem tempo nieco zwolnić. Udało się. Pierwszy kilometr w 6:04, drugi 6:14, trzeci 6:05 i czwarty 6:23. Średnie tempo 6:12 min/km. Fajnie trochę zwolnić, szkoda tylko że dziś tylko 25 minut. Odbiję sobie to w niedzielę.
Na trasie towarzyszyła mi Metallica z radia Tuba.fm. Póki co, najlepiej mi się przy tej muzyce biega. W niedzielę jednak będę chciał pójść jeszcze bardziej w klasykę i pobiegać przy Deep Purple. Poniżej kawałek, który strasznie lubię :)

 Z kronikarskiego obowiązku dodam, iż przebiegłem 4 km i 40 m oraz spaliłem 544 kcal. 

Łącznie przebiegłem: 449 km i 950 m.

W niedzielę 45 minut, czyli dłuższe wybieganie. Przyznam że zacząłem bardzo lubić te niedzielne biegi. Budzący sie po nocy dzień, przeważnie słoneczko i tylko ja i moje myśli :)

Udanego dłuższego weekendu :)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2014 Seba Biega , Blogger