Piątek 22/11/2013

Już tylko jeden trening dzieli mnie od zakończenia 12 tygodniowego planu. Tak jak obiecałem, będzie czas na podsumowania i rozmaite liczby, ale to dopiero w niedzielę. Dziś pobiegałem sobie 30 minut i wykonałem trzy serie sprawnościówki (to oczywiście w domu). Na bieżnie udałem się z zamiarem, by w ciągu dzisiejszych 30 minut złamać 5 km. Aby tego dokonać, musiałem mieć średnie tempo na poziomie 6:00 min/km. Ruszyłem niczym dzik w żołędzie - szybko. Pierwszy kilometr pokonuję w czasie 5:43. Nie zamierzam zwalniać, podświadomie myślę sobie, że jak wypracuję teraz dobry czas, będę mógł trochę zbastować na kolejnych kilometrach. Drugi kilometr jeszcze szybciej - 5:36. Zwalniam, pomyślałem że mam już dość duży zapas czasowy i warto zwolnić. Zwalniam dość znacznie, bowiem trzeci kilometr pokonuję w czasie 6:13 a czwarty w 6:19. Czas 23:51 i aby osiągnąć zamierzony cel, muszę przebiec w tempie 6:09. Zaczynam przyspieszać, ale nieznacznie, tak by nie przeszarżować. Piąty kilometr zaliczam w czasie 5:45 i jest sukces. Dobiegam jeszcze 70 metrów i koniec. Przedostatni trening planu przeszedł do historii. Teraz czas na niedzielny, godzinny bieg. Chcę jednak jakoś uczcić ten dzień i ten trening. Przymierzam się do przebiegnięcia 10 km. Nie po to by wkręcić jak najlepszy czas, ale żeby przebiec ten dystans. Myślę, że jak przekroczę czas na ostatni trening w planie to nic wielkiego się przecież nie stanie :) Zakończenie planu zamierzam również uczcić czymś, czego przez cały czas jego trwania nie dane mi było kosztować :) Już się w lodóweczce chłodzi :) 
Z kronikarskiego obowiązku dodam, iż przebiegłem 5 km i 70 m, średnie tempo miałem na poziomie 5:56 min/km i spaliłem 658 kalorii.

Łącznie przebiegłem: 499 km i 290 m. Do pięćsetki już ciut. Niedziela to będzie dzień :)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2014 Seba Biega , Blogger