Piątek 18/10/2013

Nadeszła wiekopomna chwila :) Dziś oto, przebiegłem swój 400 kilometr! Rozpiera mnie niebywała duma i szczęście, że pomimo gorszych chwil, nie poddałem się i wciąż w tym (bieganiu, truchtaniu, szuraniu, dreptaniu) trwam. Teraz już chyba ciężko będzie tak po prostu odpuścić. Szkoda przecież tych przebiegniętych kilometrów no i mój nadbagaż zdaje się być jakby mniejszy. Bieganie jest fajne!
Dziś plan zakładał 20 minut biegu i 2 serie ćwiczeń sprawnościowych. O ile bieganie szło dobrze,  za sprawą dźwięków The Chemical Brothers płynących do mych uszu i fajnej pogody to sprawnościówka już mnie trochę wkurzała. Wybitnie dziś nie miałem na nią chęci, jednakże plan to rzecz święta i mimo braku chęci wykonałem zakładane ćwiczenia. Dziś planowałem pobiec trochę wolniej aniżeli poprzednio. Udało się średnio bo średnie tempo miałem na poziomie 6:40 min/km czyli... szybciej jak w środę. Szczerze myślałem że się czołgam a tu proszę całkiem niezłe tempo (oczywiście jak na mnie). W ciągu 20 minut osiągnąłem dystans 3 km i tym samym przekroczyłem 400 km :) Całkiem ciekawie prezentowało się dziś niebo. Zrobiłem nawet fotę i może niebawem ją tu zamieszczę :)
W niedzielę planuję pobiegać raniutko. 40 minut lekkiego biegu lub jak kto woli wybiegania. 

Łącznie przebiegłem: 400 km i 560 m

Udanego weekendu :)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2014 Seba Biega , Blogger