Piątek 11/10/2013

Powoli dobiega końca szósty tydzień planu. Po wykonaniu dzisiejszego treningu, na ten tydzień zostały mi tylko niedzielne "zajęcia". Ale do rzeczy. Dziś z racji meczu reprezentacji wyszedłem pobiegać troszeczkę wcześniej. W planie dziś było zaledwie 20 minut czyli była szansa wrócić jeszcze na pierwszą połowę. Niestety, już w trakcie rozgrzewki wiedziałem że te 20 minut będą bardzo się dłużyć i nie będzie to bieganie lekkie. Dlaczego? Otóż odpowiedź jest prozaiczna - wiatr. Wiatr, który dmuchał dość nieprzyjemnie ale na tyle skutecznie by "uprzyjemnić" dzisiejsze bieganie. Mam jeszcze problem z ustaleniem właściwego tempa i na pewno wiatr mi nie pomaga w opanowaniu tej sztuki. Dziś moje tempo było znów ciut za szybkie - 6:37 min/km. W poprzedni piątek również biegłem ciut za szybko. Czyżby jakaś piątkowa klątwa? W ciągu dzisiejszego biegu przebyłem 3 km i 30 m i spaliłem 254 kcal.
W niedzielę 35 minut, które planuję przebiec w godzinach porannych i w mam nadzieję bezwietrznych warunkach. Tymczasem czas rozpocząć weekend :) Szkoda tylko, że póki co nasze orzełki przegrywają :(

Łącznie przebiegłem: 382 km i 580 m.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2014 Seba Biega , Blogger