Czwartek 19/09/2013


Niniejszy post powinien pojawić się tutaj wczoraj. Tak też by się stało gdyby nie jeden mały incydent, ale może od początku. Ucieszyłem się na wczorajszy bieg niezmiernie, bowiem towarzyszyć miał mi Grzesiu, czyli mój brat. Punktualnie o 21 zabrałem "młodego" i ruszyliśmy na Przytorze. Parę chwil później rozpoczęliśmy bieg. Niestety, po przebiegnięciu ok. 40 metrow na bieżnie wyskoczyły dwa psy z których jeden wbił swoje ząbki w moje udo (tylną jego część). Kurde, nigdy mnie pies nie ugryzł i przyznan szczerze jest to średnie uczucie. Z bieganiem trzeba było dać sobie spokój i ruszyć na szpital. Tam klasyk - zastrzyk, opatrunek i do domu... Najbardziej jednak zły byłem na fakt, iż nie dane mi było zrealizować zakłądanego na ten dzień planu. Trzeba było przełożyć trening na dzień następny.
Dziś już bez przeszkód mogłem odbyć drugi z zaplanowanych na ten tydzień treningów. Chwilę po godz. 21 rozpocząłem dwadzieścia minut aktywności fizycznej. Dziś zaliczyłem 10 okrążeń co dało 2 km 500 m. Na bieżni oprócz mnie jeszcze dwóch znajomych amatorów późno wieczornego truchtania, więc biegło się jeszcze przyjemniej. Dolegliwości póki co omijają i mam nadzieję że tak już zostanie. 
Swoją drogą jestem bardzo ciekaw efektów realizacji mojego planu. Podjąłem pewne decyzje żywieniowe które powinny pomóc w zrzuceniu wagi, plan jest realizowany zgodnie z wytycznymi. Nie omieszkam oczywiście podsumować całego cyklu, tuż po jego zakończeniu. 

Łącznie przebiegłem: 356 km i 880 m.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2014 Seba Biega , Blogger