Wtorek 7/05/2013

Ależ to był bieg! Nie ukrywam, dziś dałem do pieca i to nie mało. Obawiam się, że nawet nieco przesadziłem, ale na szczęście jutro wolne i mam nadzieję się odpowiednio zregenerować. Dziś zacząłem na ul. 1-go Maja na wysokości bloku nr 3. Nastepnie pobiegłem ulicami: Staszica, Armii Krajowej, Al. Wyszyńskiego, Al. Włókniarzy, Czapliniecką, 9-go Maja, 1-go Maja, Kwiatową, 19-go Stycznia, Fabryczną, Bawełnianą i Pabianicką, gdzie... rzecz jasna bieg zakończyłem. Wyszło 8 km i 260 m, które pokonałem w czasie 1:08:13:36. Nawet niezły czas jeśli weżmiemy od uwagę sporo odcinków "pod górkę" i przymusowe przystanki na przejściach dla pieszych, gdzie działała sygnalizacja świetlna. Najważniejsze (co wielokrotnie podkreślam) są przebiegnięte kilometry i satysfakcja. 
Całkiem fajnie biega się w okolicach piekarni, pizzerii i rozmaitych barach serwujących szybkie dania. Zapachy nieziemsko podrażniają węch, a tu trzeba biec dalej. To jest dopiero trening silnej woli :)

Biegaczy na ulicach miasta jakby więcej i dobrze, bo lżej się biega wiedząc że nie jest się jedynym osobnikiem który zdecydował się na troszkę inny wysiłek aniżeli spacer "od lodówki do kanapy". Jutro jak już wsponiałem wolne, zatem do czwartku!


Łącznie przebiegłem: 129 km i 100 m.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2014 Seba Biega , Blogger